Strona Stowarzyszenia Rodzina 19 Pułku Ułanów Wołyńskich

Ułan Wołyński listopad 2017 rok Nr 62


Wydaje Stowarzyszenie Rodzina 19 Pułku Ułanów Wołyńskich



NA OKŁADCE FOTOGRAFIA Z ARCHIWUM STOWARZYSZENIA
Obelisk na dzidzińcu Szkoly Podstawowej nr 204 w Warszawie Radości

Spis treści

SETNA ROCZNICA SFORMOWANIA SZTURMOWEGO POLSKIEGO SZWADRONU MJR. FELIKSA JAWORSKIEGO 1917-2017 Redakcja
FELIKS JAWORSKI ORGANIZUJE ODDZIAŁY DO WALKI HANNA IRENA ROLA RÓŻYCKA
KAWLERIA LEGIONU PUŁAWSKIEGO I KORPUSÓW WSCHODNICH
GEN.BRYG. ZYGMUNT PODHORSKI
PUŁKOWNIK RUDOLF RUPP 1894 -1938
WŁODZIMIERZ MAJDEWICZ
2 PUŁK SZWOLEŻERÓW W BITWIE POD KOMAROWEM PŁK. W.ST.SP. RUDOLF RUPP
DWADZIEŚCIA LAT POMNIKA-OBELISKU W RADOŚCI 1997-2017 WŁODZIMIERZ MAJDEWICZ


SETNA ROCZNICA SFORMOWANIA SZTURMOWEGO POLSKIEGO SZWADRONU
MJR FELIKSA JAWORSKIEGO 8.VII.1917
PREKURSORA 19 PUŁKU UŁANOW WOŁYŃSKICH


       W bieżącym roku mija setna rocznica sformowania na Ukrainie Szturmowego Polskiego Szwadronu por. Feliksa Jaworskiego.Oddział ten przechodząc kolejne reorganizacjei występując pod rożnymi nazwami zasłynął obroną życia i dobytku zamieszkujących tam od stuleci Polaków oraz walką o ocalenie śladów kulturalnej przeszłości tamtych terenów. Oddział ten był zalążkiem i prekursorem 19 Pułku Ułanów Wołyńskich im. gen. Edmunda Różyckiego.Przypominamy początek trudnej i krwawej drogi jazdy Feliksa Jaworskiego w świetle dokumentów i wspomnień.

SZTURMOWY POLSKI SZWADRON


       „Polowa karta Nr.19 . 8-golipca 1917 r.
       Naczelnikowi Polskiej Strzeleckiej Dywizji dowódca korpusu kazał: niezwłocznie, z każdej komendy konnych wywiadowców powierzonej Panu dywizji wydzielić z wyboru por. Jaworskiego po 40 jeźdźców z oficerem w pełnym rynsztunku i amunicją. Z pozwolenia komisarza Rządu Tym Czasowego przy Vllarmji, naczelnik korpusu nakazał: wszystkim wydzielonym złączyć się w „Szturmowy Polski Szwadron“ pod komendą porucznika Jaworskiego i takowy przykomenderować w rozporządzenie naczelnika 74-tej dywizji. Wszystko potrzebne szwadronowi wydać całkowicie. Zasada: rozkaz komisarza Rządu Tymczasowego z dnia 8/ VII rb. Nr. 72 z rezolucją naczelnika 41 korpusu.
                                      Naczelnik sztabu 41-go korpusu generał (-) Michajłow“.
        Szef sztabu rozkazem Nr. 5803 z dn. 8/VII, kazał ściśle rozporządzenie korpusu wykonać i tegoż dnia sformował się tam Szturmowy Szwadron Polski w sile 180 szabel.
        Od tamtych dni Szwadron pod dowództwem por. Feliksa Jaworskiego rozpoczął długą drogę do wolnej Polski.
        „Zaświadczenie. 1917 r. 10-go lipca Nr.&77.
        Świadczę, iż dowódca Polskiego szturmowego szwadronu por. Jaworski, z powierzonym mu szwadronemw bitwie dnia 9/ VII. był przy 122 dywizji piechoty broniąc lewego flanku tejże. W odpowiedni moment bez żadnego wahania się poprowadził szwadron do boju, szarżując nieprzyjaciela, co mu świetnie się udało: zmusił nieprzyjaciela do raptownego cofnięcia się, biorąc do niewoli 17-tu jeńców, jednego podoficera i dwa kulomioty. Raniony jeden żołnierz i trzy konie.W czasie odwrotu dywizji bronił jej tyłów. Zachowanie się panów oficerów i żołnierzy szwadronu w czasie bitwy zasługiwało na wielkie uznanie.
                                      Dowodzący 122 dywizją Pułkownik (-) Brujewicz“

        Zwycięska szarża w dniu 10 lipca1917 r. w okolicach wsi Zazdrość była chrztem bojowym Szwadronu. „Telefonogramma. Nr. od 16-go. Zaświadczona. Polski szturmowy szwadron, wcielony do składu 74 dywizji piechoty 11-go lipca uczestniczył w akcjach bojowych korpusu w rejonie wsi Ronianówka, Mogilniki, Wybranówka. Szef sztabu 34-go Korpusu Pułkownik (-) Doliński“.
Zwięzły zapis świadczący o kolejnym etapie walk Szwadronu.
ODDZIELNY POLSKI SZTURMOWY SZWADRON
        „Przyszedł rozkaz ze sztabu VII armji, aby szwadron nasz niezwłocznie podążył do likwidującej się polskiej dywizji, ponieważ jako chwilowo wydzielony ze składu dywizji podlega rozformowaniu. Trudno... rozkaz był dla nas zawsze rozkazem. Serdecznie żegnani, w szyku bojowym podążyliśmy do Szarawki. W wigilję naszego wymarszu z Satanowa, dowódca korpusu wysłał w naszej sprawie do sztabu armji telegram tej treści: „Telegram. 24-go lipca 1917 r. Nr. 031-B:
Dowodzącemu VII armją. Do składu powierzonego mnie korpusu wchodzi „Szturmowy Polski szwadron" sformowany z konnych wywiadowców pułków pierwszej polskiej strzeleckiej dywizji podlegającej rozformowaniu. Zupełnie nie dzieląc poglądów żołnierzy pułków polskiej dywizji, widząc nieposłuszeństwo ich w wykonaniu bojowych rozkazów, szwadron ten ceniąc honor żołnierza-obywatela wyżej od spraw osobistych i bojąc się, aby na nich nie spadła hańba, szczerze pragnie przynieść korzyść Państwu, czego złożył dowody w ostatnich ciężkich bojach w czasie odwrotu. Biorąc pod uwagę powyższe, usilnie proszę o stałe wcielenie wskazanego szwadronu w skład powierzonego mi korpusu, jako korpusowej konnicy, przeformowania go w zupełnie oddzielny szwadron i nadania mu nazwy: „Oddzielny Polski Szturmowy Szwadron“
                                      Dowódca 41-go korpusu generał (-) Milgunow.
       Notatka rtm. Stokalskiego i treść telegramu świadczy o wysokiej ocenie morale żołnierzy i wartości bojowej oddziału. Pojawia się tu nowa nazwa Szwadronu i nowy formalny przydział.
       „W niespełna godzinę dowiedziałem się, iż dowódca armii cofnął poprzedni rozkaz zastępując go nowym, namocy którego szwadron nasz uzyskał aprobatę istnienia pod nazwą „Oddzielny Polski Szturmowy Szwadron“ z tą jedynie różnicą że zamiast powrotu do 41-go korpusu, pozostawiono nas przy sztabie armii, jako szwadron do specjalnych zleceń”.
- „Dowództwo armii wyposażyło szwadron bogato w amunicję, uniformy, upoważniono nas do sformowania plutonu karabinów maszynowych, zaopatrzono w tabor z małym ambulansem, w kuchnie połowę, wreszcie przydzielono nam zdolnych felczerów. W ten sposób faktycznie tworzyliśmy zupełnie oddzielny oddział.”
Rtm. Wiktor Dzierżykraj Stokalski. Adiutant Szwadronu.
„Telegram. Ściśle poufny.
Dowódcy Polskiego szwadronu porucznikowi Jaworskiemu. Załączam odpis depeszy. Niezwłocznie zawiadomić mnie, kiedy szwadron będzie gotów do wymarszu. Podać ilość potrzebnych wagonów.
                                      Szef oddziału VI generał (-) von-Nerike.
Berdyczów, 26 sierpnia 1917 r. do Nr. 5928.
Głównodowodzący południowo-zachodnim frontem kazał: Polski szturmowy szwadron, wysłać niezwłocznie na północny front celem przyłączenia się do wojsk generała Korniłowa. O wymarszu pilnie donieść. Nr. 265032. Generał (-) Orłów."
Było to dowodem, iż szwadron cieszył się nadzwyczajnym zaufaniem i uznaniem dowództwa rosyjskiego. W dwa dni jednak później wstrzymany został nasz wymarsz na front północny. Kazano nam wyruszyć do polskiego korpusu do Bychowa. Dnia 13-go września, szwadron nasz, serdecznie żegnany przez przedstawicieli władz wojskowych w osobach generała von-Nerike, pułkownika Śliwińskiego i grona obywateli kresowych, opuszczał Płoskirów. Szczególnie serdecznym było pożegnanie z hr. Dunin-Borkowskim.
Rtm. Wiktor Dzierżykraj Stokalski.
                                      PARTYZANCKI ODDZIAŁ VII ARMII
       „Z głównej kwatery Wodza Naczelnego przez Dyżurnego generała zarządza się; „Polski szturmowy szwadron“ zaliczyć do stałego składu VII. armii z przemianowaniem szwadronu na „Partyzancki oddział VII. armii“ 26-go października 1917 r. Szef sztabu generał (-) Duchonin.
       ***
       „Z wielką uroczystością wobec całego szwadronu zostały odpięte z lanc proporce narodowe; chowając je złożyliśmy przysięgę, że i pod obcym znakiem pozostaniemy Polakami i wiernie służyć będziemy sprawie narodowej. Sztab wodza naczelnego zwiększył etat szwadronu do siły dywizjonu.”
Rtm. Wiktor Dzierżykraj Stokalski. Adiutant Szwadronu.
       ***
      „Płoskirów. 3-go listopada 1917 r. Nr. 202.
      Do szefa sztabu południowo-zachodniego frontu. Płoskirowski oddział stowarzyszenia rolniczego prosi zameldować naczelnikowi frontu prośbę, by komenderować do Płoskirowa i na powiat dla watki z anarchią „Partyzancki oddział VII armii“, przeformowany z „Polskiego szturmowego szwadronu“. Na miejscu niema żadnych środków do walki z anarchią, z powodu braku karnej siły zbrojnej, tymczasem anarchia szerząc się obejmuje nowe rejony, niszczy majątki, pali folwarki, rąbią się lasy. Przedstawiciel wspomnianego oddziału por. Dzierżykraj Stokalski zgodził się bronić naszego zakątku. Naczelnik załogi Płoskirowa, gen. von Nerihe, który osobiście zna oddział, zgadza się do zaliczenia go w skład powierzonej mu załogi. Prezes stowarzyszenia rolniczego (-) Mandelsztam.
       „Przykomenderowanie „Partyzanckiego oddziału siódmej armji“ do załogi miasta Płoskirowa jest nadzwyczaj pożądane.
       Do Jego Ekscelencji generała Michaelisa. Wybrani przez ludność Pioskirowskiego i Łatyczowskiego powiatów do utrzymania stałej łączności i stosunków z „Partyzanckim oddziałem sicdmejarmji", zwracamy się do Jego Ekscelenji z następującem : Wspomniany oddział pod dowództwem porucznika Jaworskiego, przed półtora miesiącami przybył do Płoskirowa w celu bronienia życia i mienia Polaków tu osiadłych na kresach. Przez czas pobytu oddziału w naszej okolicy dowództwo i panowie oficerowie jego zdobyli sobie głęboki szacunek, uznanie i naszą wielką wdzięczność, ratując rodziny nasze, kobiety, dzieci, broniąc od pogromów zabytki naszej kultury i mienia. Uznanie nasze jest tem większe, iż w całej działalności oddziału przebijało zawsze szczere zrozumienie obowiązków Polaka i obywatela, duchem tym przeniknięci są również żołnierze oddziału pełni karności, taktu i odwagi. Widząc te wszystkie tak dodatnie zalety oddziału tak pożądane, dla wszystkich formacji Wojska Polskiego, ośmielamy się podać do wiadomości Jego Ekscelencji będąc przekonani, że gorące życzenie oddziału powrócenia pod Polskie Sztandary, Jego Ekscelencja łaskawie poprzeć raczy. Jednocześnie składamy przed Jego Ekscelencją prośbę naszą w imieniu ludności polskiej naszych powiatów, by oddział ten powiększony mógł rozwijać się i formować nadal w tych stronach i aby w myśl Naczelnego Komitetu Wojskowych Polaków słuchając jego apelu bronił tu na kresach rodzin naszych i placówek polskich.
                                      Płoskirów w grudniu 1917r.
                                      Marjan Baraniecki, Stanisław Kownacki.“
„Żołnierze — zbliża się chwila, w której udowodnimy, iż obietnica złożona dnia 27 października 1917 r. w Bychowie, chowając znak,Polskiego szturmowego szwadronu“, że i pod znakiem nam narzuconym pozostaniemy Polakami i służyć będziemy sprawie narodowej, nie była wówczas pustym dźwiękiem. Jestem pewien was. Spełnicie zadanie dzisiejsze, które w połączeniu z czynami naszymi w okolicy Płoskirowa, pozostawią po nas wieczną pamięć tu na kresach, gdzie naszych rodaków uciska grożąc mordem wróg. Ufam wam.
                                      Dowódca oddziału por. Jaworski
                                      Antoniny, 22 stycznia 1918 roku.
***
„Do Jego Ekscelencji
Naczelnego Inspektora Wojsk Polskich generała Michaelisa.
Raport.
        Poczuwam się do obowiązku donieść Waszej Ekscelencji, że oddział Partyzancki byłej VII-ej armji, pod dowództwem porucznika Jaworskiego, przez cały czas wspólnego działania z 11-m pułkiem ułanów przedstawił się z jak najlepszej strony pod każdym względem. Nie mówiąc już o surowej dyscyplinie i porządku wewnętrznym, które u nich postawione są doskonale w bitwach pod ogniem, dali dowody męstwa, nadzwyczajnej odwagi i spokoju. Nie było wypadku zawahania się bodaj na chwilę w spełnieniu przedsięwziętych zadań. Dowodem tego służyć może ostatnie zajście, kiedy bez względu na trudność zadania (opanowanie opancerzonych samochodów) i na wielkie stosunkowo straty, (por. Jaworski ranny sześciu kulami, sześciu żołnierzy zabitych, a dwudziestu trzech rannych) dopięli swego celu i dwa opancerzone samochody są dziś w naszym ręku.
Antoniny 5 lutego 1918r
Pułkownik Suszyński.—“
Fragment listu, pisanego w tym czasie do naczelnika rejonu koncentracyjnego, pułkownika Sokołowskiego w Winnicy przez delegata Związku Ziemian:
„27 i 28 stycznia, była bitwa ostatecznie wygrana przez oddział por. Jaworskiego, ale straty ich wielkie, wynoszą kilkunastu rannych i zabitych w tej liczbie dowódca por. Jaworski otrzymał kilka ran. Obecnie oddział zostaje sam, pozycja jego jest bardzo ciężka i odpowiedzialna. Gdyby oddział był rozbity, prawdopodobnie rozpoczną się masowe ruchy chłopstwa czyniąc rzeź, która może się rozwinąć do potwornych rozmiarów.
Tadeusz hr. Grocholski.—"
Delegacja mieszkańców Antonin z synami właściciela na czele, którzy w tym czasie przybyli do domu uciekając, jako oficerowie wojsk rosyjskich ze swych zbolszewiczałych oddziałów, złożyła na ręce porucznika Jaworskiego, artystycznie wykonany pamiątkowy adres: „Do Polskiego Oddziału Partyzanckiego Porucznika Feliksa Jaworskiego.
        Dla wiadomości żyjących i potomnych współrodaków, dla świadectwa prawdzie i sprawiedliwości, ku pamięci bohaterów zmarłych z ran lub martwych podniesionych z pola bitwy. Iżby zasługa nie została bez uznania, a nieulękłe męstwo bez płaszcza chwały, co czynią śmierć milszą, my tu w Antoninach zebrani Polacy stwierdzamy niniejszym nasze najwyższe uznanie, podziw i wdzięczność bez granic, dla dzielnych bojowników sprawy narodowej.
          Przez przeciąg trzech miesięcy spędzonych wśród nas serdecznie ochoczo, nigdy nie odmawianą pomocą zasłużyliście sobie na nieugasłą pamięć w sercach dziesiątków rodzin, które imię Wasze wymawiać będą w modlitwie dziękczynnej ze łzami. Poszczególnie z nas pozostaną Wam wdzięczni za pomoc w uratowaniu resztek dobytku i życia, społeczeństwo za ocalenie śladów kulturalnej przeszłości, stanowiącej tak niedawno jeszcze dumę i chlubę tego kraju. My wszyscy pozostający tu na straconych placówkach, na małych wysepkach otoczonych morzem zniszczenia i nieszczęść, gdy burza przeminie, nie zapomniany o junackim oddziale, który swym wyglądem, wyjątkową nie tylko wśród czasów dzisiejszych dyscypliną i radosnem męstwem wskrzeszał nie ugasłe wspomnienie wojska polskiego legendy, radował oczy i podnosił serca. Jako jednostki zagrożone zgubą, tułacze przemocą wypędzeni z własnych domów, jesteśmy Wam wdzięczni bez miary.
        Jako Polacy jesteśmy dumni z Was. Wysoko podnosimy sztandar zasługi garstki bojowników, którym zawdzięczamy możność istnienia i trwania z ufnością spoglądamy w przyszłość, choć tak groźną, spokojni że z Waszą pomocą doczekamy jasnych dni. Abyście jak najprędzej stali się tak wielcy liczbą, jak jesteście duchem, abyście stanowili zawsze jak obecnie wzór męstwa, karności i pogardy śmierci — nieustraszeni dziedzice brzmienia sławy dziejowej. Cześć Wam rycerze bez skrzydeł, lecz skrzydlatych godni.
        Antoniny w lutym 1918 roku.
        Zofia Kossak- Szczucka, Roman hr. Potocki, Józef hr. Potocki (junior),Lipsz, Dobrowolski, Tarnawska, Batorski, Janiewicz, Skaiecki, Dr. Szczucki, Gliński ,... i jeszcze kilkadziesiąt podpisów.” 8 „Komendant Polskiego etapu m. St.-Konstantynowa 16-go kwietnia 1918r. Nr. 433/434. Do Kierownika Głównego Zarządu Wojskowego Generała Lieśniowskiego.W dniu 12-go kwietnia b. r., o godzinie 16-tej przez miasto Starokonstantynów, przeszedł Oddzielny Dywizjon Szwoleżerów z kulomiotami i opancerzonym samochodem w pełnym rynsztunku bojowym pod komendą rotmistrza Jaworskiego. Ludzie byli ubrani jak na paradą, wygląd wojska nie pozostawiał nic do życzenia, konie w plutonach, jak również na flankach dobrane maścią i utrzymane znakomicie. Porządek i spokój w postawie ludzi wzorowy. Dywizjon, swoim wyglądem, porządkiem w kolumnach i postawą wywarł nadzwyczaj dodatnie wrażenie, nie tylko na tutejszem społeczeństwie, lecz również na koncentrującej się tutaj załodze niemieckiej i władzach ukraińskich. Społeczeństwo polskie długo nie zapomni dzielnych junaków. Dywizjon zorganizowany wzorowo, co w dzisiejszym trudnym i pełnym rozprzężenia czasie, wymagało nie mało trudów i umiejętności, tak ze strony rotmistrza Jaworskiego, jak również i panów oficerów i żołnierzy dla postawienia Dywizjonu Wojsk Polskich na wysokiem zadaniu. O powyższem komunikuję Waszej Ekscelencji i Naczelnikowipołudniowo zachodniego odcinka generałowi Piotrowskiemu. Pułkownik Kunicki.“
                               PUŁK SZWOLEŻERÓW POLSKICH
        Na dzień 12-go kwietnia był ostatecznie wyznaczony nasz wymarsz do odległego o 40 kilometrów od Winnicy miasteczka Pikowa, gdzie mieliśmy wejść w skład lekkiej brygady III-go korpusu, którą dowodził pułkownik von-Rummel. Pułkownik von-Rummel włączył do dywizjonu resztki rozbitego pod Niemierowem VII pułku ułanów, a generał Michaelis przemianował dywizjon w „Pułk Szwoleżerów Polskich“.
        Dotarliśmy do Pikowa. Tu właśnie sądzonem nam było wypić do dna kielich goryczy, jakim nas potraktowali okupanci. Zabroniono nam natychmiast po przybyciu opuszczenia zajętego terenu, utrudniono komunikowanie ze sztabem korpusu. Zostały wprowadzone przepustki, wydawane przez okupantów.Aprowizacją naszego dywizjonu zajęła austriacka intendantura. Dla koni, wydawano na dobę po dwa kila makuchów bez siana, żołnierz dostawał tygodniowo porcje wystarczające zaledwie na kilka dni; o jakości tychże lepiej 9 nie wspominać. Wiadomem było, że sytuacja innych formacji korpusu włącznie ze sztabem była nie weselszą. Widocznie, iż okupantom chodziło przede wszystkim o odosobnienie formacji jednej od drugiej, następnie o zniechęcenie żołnierzy i wycieńczenie koni.W przykrych warunkach, w jakich znajdowaliśmy się, zaczęła się do tego szerzyć epidemia. Takich warunków dłużej znieść nie mogliśmy, a z chwilą gdy doszła nas wiadomość, że generał Michaelis widocznie pod wpływem okoliczności złożył swój mandat, postanowiliśmy pozostawiając nasze tabory i wszystko co mogło utrudnić nasz przemarsz, opuścić Pików, aby wydobyć się z pułapki, w którą trafiliśmy. Byliśmy zupełnie zdecydowani w każdym wypadku, gdzie zagrażałaby nam przemoc okupantów paść lub dowieść, że nie po to nosimy szablę, aby gnuśniała w tych hańbiących warunkach. Pod wpływem rozgoryczenia nie chcieliśmy oddawać broni dobrowolnie postanawiając bronić się. Rotmistrz Jaworski razem z oficerami i żołnierzami, którymi dowodził od czasu powstania naszego oddziału, zajął stanowisko bronienia honoru żołnierza polskiego do ostatniego ładunku, do ostatniej kropli krwi. Z brzaskiem dnia wszystko się zmieniło, bo oto przybył dowódca Lekkiej Brygady Ill-go korpusu pułkownik von-Rummel w otoczeniu swoich oficerów i oficerów ... sztabu austriackiego. Jako zwierzchnik nasz pułkownik wydał rozkaz złożenia broni.
        Rozformowanie trwało prawie miesiąc. Tej smutnej, dla nas, czynności zmuszony był podjąć się węgierski pułk piechoty, który starał się na każdym kroku okazać nam współczucie i chęć przyjścia z pomocą. Dzięki tej sprzyjającej okoliczności, udało się nam po okolicznych dworach rozmieścić przeszło sto najlepszych koni. W liczbie tej zostały wyprowadzone wszystkie prywatne konie oficerów. Przy pomocy zaufanych żołnierzy schowaliśmy rynsztunek koński w odpowiedniej ilości, oraz karabiny, naboje i szable. Najbardziej pewnych i oddanych sprawie narodowej żołnierzy chwilowo rozlokowaliśmy po folwarkach. W ten sposób czekając dalszych wypadków i na odpowiednią chwilę, mieliśmy w pogotowiu dobrze zorganizowany i starannie ukryty szwadron kawalerii.

        W parę miesięcy później, rotmistrz Jaworski z garstką swej tak zwanej „starej wiary“ wyruszał na dalszą wyprawę...
        Rtm. Wiktor Dzierżykraj Stokalski
        Przedstawione dokumenty pochodzą z książki „Dzieje jednej partyzantki“ z lat 1917-1920 Wiktor Dzierżykraj Stokalski. Lwów1927. Nakładem autora.


-------------------------------------------------------------------

        FELIKS JAWORSKI ORGANIZUJE ODDZIAŁY DO WALKI
       


        Dzień 7 kwietnia 1917 roku jest bardzo ważną historyczną datą w rodowodzie 19 Pułku Ułanów Wołyńskich z Ostroga nad Horyniem. W tym dniu Feliks Jaworski samorzutnie sformował Polski Szturmowy Szwadron Huzarów, który ulegając zmianom organizacyjnym, kolejno zmieniał nazwy, lecz w sposób nieprzerwany był pod stałym dowództwem Feliksa Jaworskiego – uznawanego za Ojca 19 Pułku Ułanów Wołyńskich, uformowanego we wrześniu 1920 roku.
        W maju 1917 roku na rozkaz głównodowodzącego armią rosyjską generała Brusiłowa poszczególne pułki dywizji polskich miały wycofać się z linii bojowych, z żołnierze mieli zostać rozesłani do różnych pułków dywizji rosyjskich. Według tego planu wojsko narodowe polskie zostało rozproszone. Trwały spory między dowództwem a podwładnymi o odmowę dalszej służby wojskowej. Oficerowie polscy, wśród nich Feliks Jaworski, nie może pogodzić się z hańbą rozbrojenia i zgłasza propozycję o odłącznie się od rozformowanej dywizji w celu stworzenia szwadronu specjalnego. W tym okresie w Rosji były dwie polskie formacje wojskowe: pułk ułanów, późniejszy Pułk Ułanów Krechowieckich i Szwadron Szturmowy porucznika Jaworskiego. W dniu 9 czerwca 1917 roku Polski Szturmowy Huzarów Szwadron Feliksa Jaworskiego przechodzi chrzest bojowy w szarży pod wsią Zazdrość. W lipcu tegoż roku rozbija nieprzyjaciela, biorąc jeńców do niewoli oraz zdobywając karabiny maszynowe, zaś w dniu 24 lipca walczy pod Romanówką i Wybranką w Małopolsce.
        Jak później okaże się, Feliks Jaworski dowodzi oddziałami zbrojnymi poza granicami Polski w okresie najtrudniejszym – to jest po rozbrojeniu wszystkich formacji polskich na wschodzie, jeszcze przed powstaniem państwa polskiego. Tymczasem armia rosyjska ponosi klęski. Zdemoralizowany żołnierz rabuje ludność cywilną. Gen. Dowbor- Muśnicki formuje w Rosji I Korpus Polski, powstają II i III Korpus Polski, zwane później Wschodnimi. Wydzielony Polski Szwadron Szturmowy do specjalnych poruczeń pozostał przy sztabie armii. Miejscem jego postoju była wieś Klimaszówka należąca do hr.Dunin-Borkowskiego, w pobliżu Płoskirowa. Szwadron został wyposażony w broń i amunicję, tabor, ambulans i kuchnie polową. Z rozkazu gen. Dowbor-Muśnickiego rozformowana została 3 Dywizja I Korpusu stacjonującego w Bychowie. Porucznik Jaworski został uznany za dzielnego oficera, jego szwadron gen. Dowbor wcielił do VII Armii, jako Partyzancki Oddział tej armii.


Pałac Dunin - Borkowskich w Klimaszówce


        Był to trudny okres dla por. Feliksa Jaworskiego. Oficerowie i żołnierze polscy wywodzili się ze środowisk ziemiańskich i na wieść o szalejącej anarchii, w obronie przed rozbestwionym chłopstwem, atakującym ich dobra, zagrażającym życiu rodzinsamorzutnie organizowali się i skupiali wokół porucznika. W połowie listopada 1917 roku oddział dowodzony przez Jaworskiego przybył do Płoskirowa jako Polski Szturmowy Szwadron Huzarów, a następnie przeorganizował się w Dywizjon Szwoleżerów. Żaden z oddziałów na Wołyniu nie okrył się taką chwała jak szwoleżerowie por. Jaworskiego, który z wielką ostrożnością przyjmował ochotników do swego oddziału. Początkowo oddział liczył 200 partyzantów rekrutujących się z dawnych nieulękłych żołnierzy, karnych w bitwach. Ci ludzie wierzyli bezgranicznie w dowódcę, bezwzględnie oddani sprawie o którą walczyli. Byli to surowi w obejściu żołnierze, tak dalece przywykli do walki, że okazało się dopiero później jak wielkie mieli trudności w przystosowaniu się do warunków pokojowych. Bezwzględne posłuszeństwo, poświęcenie się sprawie i oddanie dowódcy powodowało, że utożsamiali się z nim samym, wzajemnie uzupełniając się. Porucznik Jaworski żył w przeświadczeniu, że żadna niszcząca nawet siła nie będzie w stanie zagrozić mu niebezpieczeństwem. Początkowo skromne uzbrojenie ludzi poprawiało się dzięki ofiarności ze strony wdzięcznego ziemiaństwa niosącego pomoc materialną. Formacje otrzymywały pełne wyżywienie i umundurowanie, dostawę koni i rynsztunku.
        Ważnym symbolem nie tylko w owych czasach był polski orzeł. Dlatego ogromnego znaczenia symbolicznego znaczenia nabierały chorągiewki, czapki, lampasy wyróżniające polskie oddziały od reszty słabo zorganizowanego wojska. Nieznane w tych stronach początkowo nazwisko Jaworskiego pojawiało się na ustach mieszkańców tej części Wołynia i wymawiane było z wielką czcią i podziwem ..Cytuję: „Jaworski powstrzymał w sześciu miejscach pogrom...rozbił dwie duże bandy chłopów, pomógł wyjechać z rzeczami i dobytkiem dziewięciu rodzinom. Jaworski ocalił życie tamtym....zwrócił inwentarz zrabowany tym... i wreszcie Jaworski na strasznym Podolu ratuje dwory i obywateli...” Hrabia Potocki zawarł osobiście umowę z Jaworskim,że w najbliższym czasie część oddziału przejdzie z Płoskirowa do Antonin w powiecie zasławskim. Również majątek Nowosielica zostanie objęty ochroną. Był styczeń 1918 roku – nie udało się uratować Nowosielicy z parkiem i pałacem niegdyś należącej do Ostrogskich, Lubomirskich i hr. Potockiego.


Fronton pałacu Potockich w Antoninach
       

Wspomniane Antoniny, dziedzictwo ostatnio Potockich mieściły wspaniałą galerię obrazów mistrzów pędzla: Baciarellego, Fałata, Kossaka, wspaniale zbiory porcelany sevrskiej oraz miejscowej koreckiej. Antoniny słynęły ze słynnej hodowli koni arabskich i tureckich. Dobra antonińskie liczące 17.000 hektarów ziemi i cukrownię w Kremenczugach, były chronione przez pluton por. Jaworskiego i oraz przez ułanów 2 Pułku pułkownika Suszyńskiego.


Pałac Antoninach na kartach pocztowych z początku XX w.

Antoniny. Zimowy ogród

Słynne stado Antonińskie.

Antoniny, wyjazd na polowanie


        Był okres, kiedy w Antoninach umieszczone były trzy szwadrony jeźdźców w tajemnicy przed stacjonującymi w pobliskim Starokonstantynowie oddziałami IX Armii bolszewickiej. W październiku 1917 roku por. F. Jaworski wydał odezwę do żołnierzy by nie zapomniali o przysiędze złożonej w Bychowie na Sztandar Polskiego Szturmowego Szwadronu, głoszącej gotowość służenia sprawie narodowej. Apel okazał się skuteczny. Z rozkazu dowódcy wojska polskiego na Ukrainie gen. Michaelisa z 24.XII.1917 roku partyzancki oddział por. Jaworskiego w styczniu przechodzi do Antonin – staczając kolejne walki z oddziałami bolszewickimi i chłopstwem. Gdy w styczniu bolszewicy zaatakowali w opancerzonych samochodach cukrownię w Kremenczugach por. Jaworski mógł poprowadzić swój oddział. Bolszewicy zaatakowali ogniem z samochodów pancernych. Por. Jaworski sześciokrotnie ranny osobiście kieruje ogniem z karabinów maszynowych. Przy współudziale armat ustawionych na dziedzińcu w Antoninach pokonuje bolszewików, którzy z przerażeniem wycofują się, Jaworski w bezpośrednim starciu zdobył dwa samochody pancerne. Wysoką cenęzapłacili za to zwycięstwo ulani – pięciu z nich poległo, a 23 zostało rannych. Sześć kul zraniło dowódcę por. Jaworskiego.
        Po tej bitwie 2 Pułk Ułanów udaje się z Antonin do Żytomierza w celu dołączenia do formującego się III Korpusu gen. Michaelisa. Por. Feliks Jaworski zostaje przez dowódcę mianowany rotmistrzem. Wdzięczni mieszkańcy okolicznych dworów za uratowanie życia i ocalenie mienia wystosowali dziękczynny list na ręce rtm. Jaworskiego – dowódcy Polskiego Oddziału Partyzanckiego:
        „nie zapomnimy nigdy o junackim oddziale, który swym wyglądem wyjątkową nie tylko wśród czasów dzisiejszych dyscypliną i radosnym męstwem wskrzeszał nieugasłe wspomnienie wojska polskiego legendy, radował oczy i podnosił serca”....”Jako Polacy jesteśmy dumni z Was rycerze bez skrzydeł, lecz skrzydlatych godni”.
        Zmieniała się sytuacja polityczna na Podolu, Wołyniu i w Kijowie, gdzie władze obejmuje Skoropadzki. Z rozkazu gen. Michaelisa w imieniu Głównego Zarządu Wojskowego i Rady Naczelnej Wojsk Polskich Sił Zbrojnych awansowany na rotmistrza Feliks Jaworski zostaje dowódca Oddzielnego Dywizjonu Szwoleżerów, który powstał z wspomnianego Partyzanckiego Oddziału byłej armii rosyjskiej oraz rozbitego 7 Pułku Ułanów. Oddzielny Dywizjon Szwoleżerów wchodzi odtąd w skład Lekkiej Brygady płk Rómmla. Od marca 1918 roku Niemcy rozpoczęły okupację Ukrainy w porozumieniu z władzami ukraińskimi pod pretekstem ochrony przed bolszewikami. Zorganizowane zostało powstanie ludności ukraińskiej przeciwko polskim oddziałom. Kierownictwo działań należało do niemieckiego sztabu generalnego. Stacjonujący w Niemirowie 7 Pułku Ułanów Polskich zostaje otoczony, rozbrojony i częściowo wymordowany.
       Podobnie broniła się załoga w Tywrowie wspierana przez Lekką Brygadę gen. Rómmla oraz 30 Pułk Austriacki złożony z Polaków. Pod Hniwaniem został pobity oddział Ukraińców. Pułkiem Szwoleżerów Polskich składającym się z Dywizjonu Szwoleżerów uzupełnionym przez 7 Pułk Ułanów dowodzi rotmistrz Jaworski. W skład tego pułku weszły cztery szwadrony liniowe, dwa plutony ckm, samochód pancerny, szwadron pieszy i tabor. Wówczas oddział liczył 684 szeregowych, 26 oficerów i 632 konie.
        W czerwcu 1818 roku III korpus został zmuszony do kapitulacji, ponadto Niemcy okupujący Ukrainę rozbroili III i I Korpus. Przewidujący taki bieg wydarzeń Jaworski, doświadczony dowódca ukrył w okolicznych dworach najlepsze konie oraz broń z amunicją, wraz z 38 szwoleżerami udał się do Ludwipola. Powstają tajne organizacje oddziałów konnych i są rozmieszczane na całym Wołyniu i Podolu. Rotmistrz Jaworski przyjął pseudonim „Antoniński”.
       Powstanie na Ukrainie wzniecone przez Petlurę było reakcją na poczynania rządów Skoropadzkiego, wspieranego przez Niemców. W wyniku tych zdarzeń Niemcy zostały zmuszone do ogłoszenia swej neutralności. Z trudem docierające wieści z kraju donosiły o powrocie Józefa Piłsudskiego z Magdenburga i utworzeniu Rządu Polskiego, co podtrzymywało na duchu walczących.



Gen. bryg. Zygmunt Podhorski


SIŁA TRADYCJI.
KAWALERIA LEGIONU PUŁAWSKIEGO I KORPUSÓW WSCHODNICH.

I


        Po wybuchu pierwszej wojny światowej 1914 r. naczelny wódz armii rosyjskich, Wielki Książę Mikołaj Mikołajewicz wydaje odezwę do Polaków, która zawiera przyrzeczenie autonomii politycznej. Polski kierunek polityczny, którego wyrazicielem był Roman Dmowski, stojący na stanowisku, że należy tworzyć wojsko polskie po stronie aliantów do walki z Niemcami, uzyskuje prawo tworzenia Legionu Polskiego przy armii rosyjskiej. Legion ma się składać z ochotników nie podlegających mobilizacji do armii rosyjskiej. W październiku tegoż roku zostają otwarte w Warszawie biura zapisowe; do nich garnie się młodzież. Dnia 23 stycznia 1915 r. przy Legionie pieszym w Puławach zostają sformowane dwa szwadrony, które kwaterują w Kępie i Ksawerynie. Są one samodzielne: 1-szym dowodzi rtm. Henryk Bukowski, a następnie rtm. Feliks Dziewicki; 2-gim rtm. Mścisław Budkiewicz. Mimo zezwolenia władz rosyjskich na powstanie Legionu, na każdym kroku robione są trudności. Brak koni i rynsztunku, a częściowo i broni utrudnia powstanie jednostek w gotowości bojowej.
        Z wyjątkiem broni i pewnej ilości rynsztunku, zaradza temu ofiarność społeczeństwa; dostarcza ono koni i ekwipunku a umundurowanie sprawiają sobie ochotnicy sami. W ogólnym odwrocie armii rosyjskiej w 1915 roku, szwadrony przechodzą przez twierdze Brześć, która się pośpiesznie ewakuuje. W dalszym odwrocie, walcząc każdy oddzielnie na Polesiu, otrzymują chrzest bojowy pod Borkami i Sominem. Rosjanie nie ufają Polakom i przydzielają po jednym szwadronie do wielkich jednostek rosyjskich. Tm jednak szybko zyskują one uznanie za swą działalność bojową. Już w 1916 r. Legion pieszy zostaje przemianowany na Brygadę Strzelców a szwadrony na Dywizjon Ulanów Polskich; łączą się one pod wspólnym polskim dowództwem i walczą na froncie pod Baranowiczami.
        Po rewolucji rosyjskiej w 1917 r. Brygada rozwija się w Dywizję Strzelców Polskich, Dywizjon samorzutnie wciela żołnierzy Polaków wraz z końmi z 5 pułku zapasowego kawalerii rosyjskiej, tworząc czteroszwadronowy pułk. W dniu tym znaczek szwadronu 2-giego, z wyhaftowanym orłem, zostaje uznany jako sztandar Pułku, który uroczyście składa przysięgę na wierność Polsce. Sztandar ten przetrwał wszystkie potrzeby, pod Krechowcami zostaje przestrzelony i do dziś jest sztandarem Pułku. Dywizja Strzelców wraz z Pułkiem Ułanów Polskich, w maju tego roku zostaje przerzucona na front Małopolski Wschodniej. Pułkowi pozwolono przedstawić kandydata na dowódcę pułku. Wybór padł na pułkownika Bolesława Mościckiego, dowódcę 1 Zaamurskiego Pułku Konnego. Kandydatura zostaje uwzględniona i w początkach lipca pułkownik obejmuj pułk. Pułkownik Mościcki całą swą służbę spędził na Dalekim Wschodzie, brał udział w wojnie rosyjsko-japońskiej, a poza tym życie cale wiódł w ciągłych walkach na pograniczu chińskim. Na froncie europejskim, za bojową działalność, w ciągu dwóch lat z dowódcy plutonu, kolejno doszedł do stopnia pułkownika i dowódcy pułku. Dzielny, odważny, pełen temperamentu, graniczącym z gwałtownością, o silnym charakterze i zaletach dowódcy, był to nade wszystko szczery Polak, broniący śmiało polskości przez całą swą służbę w armii obcej.
        Pułk zostaje wydzielony z dywizji strzelców i przydzielony do 2-go korpusu kawalerii rosyjskiej, jako trzeci pułk w brygadzie gen. Karnickiego. Rozpoczyna się ofensywa Kiereńskiego, która po paru tygodniach powodzenia załamuje się. Pułk z rejonu Nadwornej maszeruje w składzie korpusu na północ. Przechodząc przez Stanisławów jest świadkiem mordu i rabunku, dokonywanych przez oddziały rosyjskie nad ludnością miasta. Miasto pali się. Pułkownik na własną odpowiedzialność zatrzymuje pułk i rzuca szwadrony dla obrony ludności.
        Dwie doby walczą ulani nieraz bardzo krwawo z Moskalami, broniąc życia i mienia mieszkańców. Dnia 24 lipca, w południe trzeciego dnia obrony miasta, wojska niemiecko-austriackie przerywają front na południe od Stanisławowa. Dywizja rosyjska broniąca rzeki Bystrzycy na zachód od Stanisławowa jest w krytycznej sytuacji, zagrożona odcięciem i otoczeniem. Dowódca dywizji prosi pułkownika Mościckiego by ratował sytuację i choć przez parę godzin powstrzymał nieprzyjaciela. Pułkownik zbiera szwadrony, wysyła rozpoznanie, po czym sam na czele pułku rusza na południowy skraj miasta, orientuje się w położeniu i na wyłaniającego się z rejonu Krechowiec nieprzyjaciela rzuca szwadrony do szarży. Pułk nie posiadał jeszcze karabinów maszynowych. Sześcioma kolejnymi szarżami nie tylko powstrzymuje nieprzyjaciela, lecz odrzuca go do środka wsi. Do nocy zabezpiecza południowe skrzydło i tyły dywizji, która dzięki temu odrywa się z linii Bystrzycy i przechodzi na wschód od Stanisławowa. Po wykonaniu zadania pułkownik wysyła gońca do już zajętego przez Niemców Stanisławowa z pismem zawierającym wyrazy hołdu dla Rady Regencyjnej i Komendanta Piłsudskiego. Zostaje ono wręczone burmistrzowi i za jego pośrednictwem przesłane do Warszawy. Pułk późną nocą, doczekawszy się powrotu gońca, na przełaj wycofuje się na wschód, by dalej kryć odwrót wojsk rosyjskich do linii Zbrucza. Dzień 24 lipca, w którym to dniu danym było pułkowi walczyć ze wszystkimi trzema zaborcami i bronić rodaków, staje się dniem jego święta.

II


        Z nad Zbrucza pułk maszeruje do Rumunii, skąd transportami zostaje przewieziony wraz z Dywizją Strzelców pod Mińsk, wchodząc w skład I. Korpusu Polskiego gen. Dowbora.
        Po wybuchu rewolucji rosyjskiej w 1917 r. został zwołany w Piotrogradzie zjazd wojskowych Polaków. Wzięły w nim udział delegacje z różnych oddziałów rosyjskich. Zjazd wyłonił władze tak zwany Naczpol, prezesem został chorąży Władysław Raczkiewicz (późniejszy Prezydent R.P.).Naczpolowi udało się uzyskać zezwolenie od rządu rosyjskiego na wydzielenie żołnierzy Polaków z formacji rosyjskich i tworzenie z nich wojska polskiego. W pierwszej fazie formuje się I-szy Korpus, następnie tworzą się dalsze korpusy. W I. Korpusie poza nowymi dwoma dywizjami piechoty, zostają sformowane 2-gi i 3-ci i zawiązek 4-go pułków ułanów. Dotychczasowy Pułk Ułanów Polskich dostaje numer 1-szy, dowodzi nim nadal pułkownik Mościcki. Walczy on pod Mińskiem, Bobrujskiem i Rohaczowem; 2-gi Pułk Ułanówformuje się w Antoninach na Wołyniu, dowodzi nim płk. Stefan Suszyński. Otrzymał on sztandar od miejscowego społeczeństwa, który do dziś dnia jest jego sztandarem. Walczy z bolszewikami na Wołyniu, po czy marszem, torując sobie drogę, w lutym 1918 roku dołącza do Korpusu pod Bobrujskiem. 3-ci Pułk Ułanów formuje się pod Bobrujskiem, dowodzi nim płk. Zygmunt Łempicki. Walczy pod Borujskiem, Mohylowem, wyróżnia się w bitwie pod Złobinem. Do Pułku doprowadza szwadron rtm. Konstanty Plisowski, maszerując w ciągłych walkach spod Odessy do Bobrujska.
        Sytuacja Korpusu jest ciężka. Otoczony wojskami bolszewickimi, z którymi skutecznie walczy, opanowuje terytorium w widłach Dniepru i Berezyny z podstawą trójkąta Bobrujsk-Mohylew. Lecz długo nie może utrzymać. Dowódca Korpusu wysyła delegację do Rady Regencyjnej po rozkazy. Na czele delegacji staje pułkownik Mościcki, który na czele dwóch szwadronów 1-go Pułku Ułanów stara się przebić front. Po bitwie pod Łopatyczami, gdy widocznym jest, że siłą się to nie uda, w kilku próbuje się przedrzeć, lecz otoczony przez bolszewików ginie śmiercią żołnierską dnia 18 lutego 1918 r. Po zebraniu się pułków w rejonie Bobrujska, tworzy się dywizja. Dowódcą dywizji zostaje płk. Łempicki. Dowódcami: 1-go Pułku płk. Stefan Suszyński, 2-go rtm. Mikołaj Waraksiewicz, 3-go rtm. Stefan Strzemiński; pułki w sile sześciu szwadronów liniowych i szwadronu karabinów maszynowych. W skład dywizji wchodzi trzy bateryjny dywizjon artylerii konnej, którego dowódcą zostaje ppłk Obuch Woszczatyński. W lipcu Korpus zostaje otoczony przez wojska niemieckie, na Dnieprze stoją wojska bolszewickie, zamykając korpusowi drogę na wschód. Niemcy żądają rozwiązania Korpusu, gwarantując wolny powrót żołnierzom do Polski. Zapytana Rada Regencyjna przez dowódcę Korpusu, sugeruje by na warunki niemieckie się zgodzić, wobec czego dowódca korpusu przyjmuje warunki i rozwiązuje korpus.
        II-gi Korpus Polski formuje się na pograniczu Podola i Besarabii w rejonie Sorok. Tam powstają 5-ty i 6-ty Pułki Ułanów. Dowódcą zostaje ppłk Stanisław Sochaczewski, dowódca 6-go ppłk Stefan Grabowski. W początkach marca 1918 r.przerywa sią przez front pod Rarańczą Brygada legionów, jaj twórca brygadier Józef Haller, przyjmując pseudonim Mazowiecki łączy się z oddziałami II Korpusu i obejmuje nad całością dowództwo. Dąży do połączenia się z I Korpusem, maszeruje na północ, ma zamiar przeprawić się przez Dniepr pod Kaniowem. Tam zostaje otoczony przez wojska niemieckie.


Gen. Józef Dowbor – Muśnicki

Płk Boleslaw Mościcki

Płk Zygmnunt Łempicki

Rtm.Mikołaj Waraksewicz

Gen.Juliusz Rommel

Płk Konstanty Plisowski

Rtm. BronisławRomer

Gen. Aleksandr Karnicki


Oddziały Korpusu staczają poważną bitwę, szczególnie szwadrony 6-go Pułku Ułanów, które dzielnie się biją ponosząc wielkie straty. W końcu Korpus ulega i zostaje internowany przez Niemców. Wielu się wymyka i dąży na Murmańsk lub Kubań dla dalszej walki. Bitwa Kaniowska, to wyraz protestu zbrojnegoi honorowego spełnienia obowiązku żołnierskiego.
        III-ci Korpus tworzy się na Podolu w rejonie Winnicy. Zdąża się formować jedynie lekka dywizja pod dowództwem płk Juliusza Rómmla. Składa się głównie z artylerii, małych jednostek piechoty i 7 Pułku Ułanów oraz Jazdy rtm. Feliksa Jaworskiego. Dowódcą 7 Pułku Ułanów jest płk Henryk Kuncman. Oddziały walczą z bolszewikami. 7 Pułku Ułanów w bitwie pod Niemirowem ma ciężkie straty, ginie śmiercią żołnierską jego dzielny dowódca. W końcu zostaje dywizja otoczona przez wojska austriackie i dzieli los innych korpusów.
        Po rozwiązaniu I Korpusu, wielu oficerów, podoficerów i ułanów, przede wszystkim 1-go i 3-go Pułku Ułanów, a częściowo i 2-go Pułku, nie mogąc się tym faktem pogodzić, zamierza dalej walczyć przy boku aliantów. W tym celu próbują się przedostać na Murmańsk, na czele jednej z grup był dzielny rtm. Bronisław Romer, który zostaje rozstrzelany przez bolszewików; wobec zamknięcia drogi na Murmańsk reszta podąża na Kubań. Tam przy dywizji gen. Żeligowskiego, z szwadronów 1-go,3-go, a także częściowo 3 Pułku Ułanów tworzy się pułk kawalerii pod dowództwem majora Konstantego Plisowskiego. Pułk walczy z bolszewikami na Kubaniu.
        W styczniu 1919 roku, drogą morską dywizja wraz z pułkiem zostają przewiezione do Odessy, gdzie wchodzą w skład desantowej armii aliantów. Uczestniczą w bojach pod Odessą. Tam zostaje odtworzony 6-ty Pułk Ułanów, częściowo z oficerów pułku z pod Kaniowa, dowódcą zostaje major Włodzimierz Kownacki. Wraz z pułkiem majora Plisowskiegokryją odwrótarmii alianckiej przez Dniestr do Rumunii, po czym wchodzą na tern Polski, gdzie pułk majora Plisowskiego wsławia się wspaniałą szarża pod Jazłowcem dnia 11 lipca, otrzymuje numer kolejny 14-ty i nazwę Ułanów Jazłowieckich. 6-ty Pułk Ułanów zlewa się z sformowanym w Polsce pułkiem posiadającym ten sam numer i otrzymuje nazwę Ułanów Kaniowskich.


Po 11 listopada 1918 roku w odrodzonej Polsce odtwarzają się wszystkie pułki kawalerii korpusów wschodnich:
       1-szy Pułk Ułanów Krechowieckich imienia płk Bolesława Mościckiego.
       2-gi Pułk Ułanów Grochowskich im .gen. Józefa Dwernickiego.
       3-ci Pułk Ułanów Dzieci Warszawy.
       4-ty Pułk Ułanów Zaniemeńskich.
       5-ty Pułk Ułanów Zasławskich.
       6-ty Pułk Ułanów Kaniowskich.
       7-ty Pułk Ułanów dostaje numer 12-ty i nazwę Ułanów Podolskich.
       Jazda majora Feliksa Jaworskiego dostaje numer 19-ty i nazwę Ułanów Wołyńskich imienia gen. Karola Różyckiego.
        Wraz z Ułanami Jazłowieckimi i Ułanami Kaniowskimi, oto dorobek i wkład, jaki wniosły pułki kawalerii korpusów wschodnich do tworzenia armii i walki o wolność Polski i utrwalenia jej niepodległości i granic.


        ***
        Przedruk z wydawnictwa okolicznościowego Londyn 1953
JAZDA POLSKA OD WYBUCHU I.WOJNY ŚWIATOWEJ
Wydano ku uczczeniu 35 – lecia odtworzenia Kawalerii
i Artylerii Konnej w odrodzonej Polsce na
pamiątkę
Ogólnego Zjazdu Kawalerzystów i Artylerzystów Konnych
w rocznicę zwycięskiej bitwy pod Komarowem w 1920 roku
dnia 30 sierpnia 1953 roku w Londynie
pod protektoratem Generała Władysława Andersa



PUŁKOWNIK RUDOLF RUPP 1894 -1938


        Rudolf Apolinary Rupp urodził się 16 czerwca 1894 roku w m. Uroż, w powiecie drohobyckim.W latach 1902–6 uczęszczał do gimnazjum w Stryju i we Lwowie tam w 1910 roku zdał maturę. Działał w powstającym harcerstwie. W latach 1910-1911 ukończył austriacką jednoroczną szkołę kawalerii we Lwowie. W czasie I wojny światowej w armii austro-węgierskiej w stopniu chorążego dowodził plutonem kawalerii. Ranny pod Rawą Ruską. Awansował na stopień podporucznika. W 1915 r. jako porucznik dowodził szwadronem kawalerii dywizyjnej w 4 Dywizji Strzelców Pieszych.
        Odbył kurs gazowy i techniczny w 2 Pułku Huzarów Gwardii Pruskiej oraz kurs pilotażu w Szkole Pilotów w Wiener Neustadt. Po traktacie brzeskim (9 II 1918)zawartym między państwami centralnymi a Ukraińską Republiką Ludową, przydzielony został do 1 Pułku Ułanów Austriackich. Dowodził tam,jako rotmistrz 3 szwadronem na froncie wołyńskim w grupie gen. Edwarda Rydza-Śmigłego. Po odbyciu szkolenia w Oficerskiej Szkole Jazdy, wiosną 1919 roku został dowódcą szwadronu w 8 Pułku Ułanów im. ks. J. Poniatowskiego. 1 IV 1920 roku Rudolf Rupp awansował do stopnia majora, wkrótce został zastępcą dowódcy 8 Pułku Ułanów.W czasie wojny polsko - bolszewickiej walczył na froncie ukraińskim.
        Od 10 VI 1920 dowodził 2 Pułkiem Szwoleżerów Rokitniańskich. Uczestniczył w walkach nad Styrem, pod Klekotowem i Kulikowem. W dniu 31VIII 1920 roku dowodził brawurową szarżą swego pułku pod Komarowem w trakcie, której został ranny. Na czele 2 Pułku Szwoleżerów uczestniczył w słynnym zagonie na Korosteń (9/10 X 1920 r.).Postawa na polu walki i wymierne sukcesy bojowe i walory organizacyjno- dowódcze mjr Rudolfa Ruppa były wysoko oceniane przez przełożonych. Dowódca VII Brygady Jazdy płk Henryk Brzozowski w opinii okresowej napisał:
        „Nadzwyczaj energiczny i ambitny oficer o niezwykłych zdolnościach wojskowych. Prowadzi swój pułk w boju bardzo dzielnie i zręcznie, korpus oficerski wzorowo”. W latach 1921-1922odbywał szkolenia w Doświadczalnym Centrum Wyszkolenia Armii w Rembertowie i Centralnej Szkole Kawalerii w Grudziądzu. Z dniem 31.III.1924 r. został awansowany do stopnia podpułkownika ( starszeństwo od 1 VII 1923 r.).
        Lata pokoju i specyfika służby niosły różne wyzwania, pewne cechy osobowościowe oficera budziły zastrzeżenia jego zwierzchników. Ppłk Rudolf Rupp dowodził 2 Pułkiem Szwoleżerów do 20.I.1927 r. Pułk stacjonował początkowo w Bielsku Białej następnie w Starogardzie. Odwołany do dyspozycji Szefa Departamentu Kawalerii Ministerstwa Spraw Wojskowych, uczestniczył w szkoleniu oficerów w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu.
        Kolejny przydział służbowy to Rejonowy Inspektorat Koni w Warszawie. Od 22.III.1929 r. do 30 XI 1931 r. był dowódcą 12 Pułku Ułanów Podolskich w Białokrynicy. W tym czasie odbył szkolenie na Kursie Informacyjnym dla Dowódców Pułków w Centralnej Szkole Strzelniczej w Toruniu. Z dn. 24 XII 1929 r. został mianowany pułkownikiem w korpusie oficerów kawlerii. W związku z ostrym konfliktem z dowódcą Brygady oskarżony o niesubordynacją stawał przed Wojskowym Sądem Okręgowym nr II w Lublinie i Najwyższym Sądem Wojskowym.
        W dniu 30 XI 1931 r. został zwolniony ze służby czynnej, a z dniem 15 I 1935 r. przeniesiony w stan spoczynku. Płk Rudolf Rupp odznaczony był Krzyżem Virtuti Militari, czterokrotnie Krzyżem Walecznych, Krzyżem Kawalerskim Orderu francuskiej Legii Honorowej oraz jugosłowiańskim Krzyżem Oficerskim Orderu Orła Białego.
        Płk Rudol Rupp był świetnym jeźdźcem, znawcą koni i czynnym miłośnikiem sportu jeździeckiego. Odnosił liczne znaczące sukcesy sportowe. Był miedzy innymi zdobywcą rekordu wysokości skoku oraz czołowych miejsc, w biegach przełajowych w Warszawie w latach 1920–1922, w biegach płaskich i płotowych w Krzeszowicach w 1923 roku oraz w konkursowych biegach dystansowych w Grudziądzu w sierpniu 1927 roku.
        W dowodzonych przez siebie jednostkach kawalerii dbał o kondycję fizyczną podległych mu oficerów, podoficerów i żołnierzy. Szczególną wagę przykładał do wyszkolenia jeździeckiego. Za miłowaniem i zaangażowaniem propagował uprawianie sportu jeździeckiego. Spośród kadry oficerskiej jego pułku wyszło grono utalentowanych odnoszących sukcesy sportowców, w tym olimpijczyków. Najsłynniejszy z nich to mjr Henryk Dobrzański, później w II wojnie światowej legendarny partyzant Hubal. W 1924 roku w składzie reprezentacji Polski w jeździectwie i odniósł wraz z nią największy sukces. Podczas zawodów w Nicei Polska zdobyła po raz pierwszy Puchar Narodów, a mjr Henryk Dobrzański siedem nagród w różnych konkurencjach. W prestiżowych zawodach w Wielkiej Brytanii, zdobywając złotą papierośnicę księcia Walii. Startował odnosząc sukcesy w Nicei, Rzymie, Neapolu i Mediolanie. Mimo poważnej kontuzji był zwycięzcą w I Międzynarodowych Zawodach Konnych w Warszawie w maju 1927 roku. Był zawodnikiem rezerwowym w składzie polskiej ekipy na igrzyska olimpijskie w Amsterdamie w 1928 r. Ogółem zdobył 22 pierwsze miejsca, 3 drugie oraz 4 dalsze lokaty.
        Drugim wybitnym jeźdźcem sportowym był mjr Michał Woysym-Antoniewicz srebrny i brązowy medalista olimpijski w jeździectwie. Instruktor i szef nauki jazdy w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Czterokrotnie uczestniczył w prestiżowym Pucharze Narodów, odnosząc 2 zwycięstwa w 1927 roku w Nowym Jorku oraz w 1928 roku w Warszawie. Po przeniesieniu w stan spoczynku płk Rudolf Rupp współpracował z „Przeglądem Kawaleryjskim” publikując wspomnienia: „2 Pułk Szwoleżerów w bitwie pod Komorowem”, „Epizody kawaleryjskie”, Bitwa pod Komorowem 31 sierpnia 1920”oraz„Bój pod Klekotowem 19 sierpnia 1920”.
        Zmarł 29 VII 1938 w Krakowie pochowany został na cmentarzu Rakowickim (pas 66 zach. 17).
       

Przedruk z Przeglądu Kawaleryjskiego Rok XI 1943 Nr 12 (110) Warszawa grudzień 1934.
       



Płk. w st. sp. Rudolf Rupp



2 PUŁK SZWOLEŻERÓW
W BITWIE POD KOMAROWEM



        O bitwie pod Komarowem pisali: gen. dyw. J. Rómmel, płk. Brzezowski, i płk Dembiński. Jako ówczesny dowódca pułku pragnę nadać swoim wspomnieniom o bitwie pod Komarowem oświetlenie raczej psychologiczne, dotykając tylko nieznacznie strony taktycznej. Zarówno oficerowie jak i szeregowi zachowali bojowego ducha i w doskonałym nastroju spędzali wieczór, który miał być wigilią klęski Budionnego.
        Budionny, któremu od bitwy pod Kulikowem deptaliśmy po piętach, a który ze swoją konną armią dał się nam we znaki, pozostawał z nami w ścisłym kontakcie już od 1 czerwca. Od historycznego Korsunia poprzez dziesiątki bitew i potyczek był on dla nas zmorą, legendarnym, niemal niezwyciężonym zjawiskiem, pokonanie, którego silami o tyle słabszymi, jak były naszej dywizji kawalerii gen. Juliusza Rómmla wydawało się wielu niemożliwym. Niepewne życie musiało doczekać się kompensaty. Kompensatą tą było zwycięstwo. Wysiłek szwoleżera dał początek temu zwycięstwu, które osiągnięto pod Komarowem. Komarów to bitwa w której ważył się los polskiej kawalerii, walczącej o Polskę, i o swój własny honor. Bitwa ta przypieczętowała los konnej armii Budionnego. Pamiętnikarze sowieccy malują nam bitwę pod Zamościem w takich obrazach: „ Zwariowanemu męstwu przeciwstawiło się godne bohaterstwo polskich rycerzy XX wieku”. W świetle ich opisów, oraz gdy weźmie się pod uwagę wzmiankę Marszałka J. Piłsudskiego, o moralnym znaczeniu sowieckiej kawalerii, zawarte w dziele „Rok 1920”(wydanie 2-gie 1927 r. strona 54), który pisał: „Panika w miejscowościach nawet o setki kilometrów położonych wybuchała raz po raz. Zaczynała pękać nawet praca państwowa. Następowały chwile niepohamowanej trwogi…Jazda Budionnego stawała się jakąś legendarną, nieprzezwyciężoną siłą … i im dalej od frontu, tym wpływ tej sugestii… był silniejszy i bardziej nieodparty”. pojmie się znaczenie zwycięstwa pod Komarowem.
        Otóż 31 sierpnia około godziny 6- tej zgodnie z rozkazem płk Brzezowskiego, dowódcy 7 Brygady Kawalerii, 2 pułk szwoleżerów pod moim dowództwem, ruszył do szarzy przedniej po osi Komarów – Śniatycka Wolica, - Nowa Wolica – Cześniki, z zadaniem opanowania jak najszybciej wzgórza 255 i posuwania się w kierunku na Cześniki. Zaledwie czoło kolumny wysunęło się na północ od zachodniego krańca miejscowości Śniatycka Wola, otrzymaliśmy ogień artylerii nieprzyjacielskiej, pochodzący z kierunku miejscowości Cześniki, która ostrzeliwała rozwiniętą kompanię piechoty błękitnej gen. Stanisława Hallera. Obecność piechurów miała dla nas znaczenie moralne. Postanowiłem akcji nadać żywsze tempo i nieprzyjaciela zaatakować, zanim on przyszykuje się do natarcia. Chwilę wyruszania nieprzyjaciela z kwater uważałem za moment jego słabości. Trzeba było natarcie kontynuować z całą energią, by w szeregach sowieckich wywołać zamieszanie a wykorzystując je bez zwłoki, otworzyć drogę własnej brygadzie i dywizji, co, poza ubezpieczeniem, będzie zawsze naczelnym zadaniem straży przedniej. Otrzymałem pierwsze meldunki od podjazdów, które donosiły, że kawaleria nieprzyjacielska w większej ilości zbiera się na polach na południe od m. Cześniki, tabory zaś posuwają się na drodze Cześniki – Niewiarków. Rozwiniętymi szwadronami, wydzielają odwód w sile jednego szwadronu, ruszyłem kłusem do szarży.
        W pierwszej fazie walki osiągnąłem wzgórze 255 i wysunąłem się z pułkiem na pola około 1 km. na wschód od miejscowości Nowa Wolica. Na przedpolu dostrzegało się liczne podjazdy nieprzyjaciela. Przed moimi oczami stanęła wspaniała panorama pięknego krajobrazu, oraz miły dla oka żołnierza widok uciekających w nieładzie na Niewiarków taborów nieprzyjacielskich. Kurzawa, jaka unosiła się na drodze wstecznego marszu nieprzyjacielskiej kolumny różnorodnych wozów, będących charakterystyczną cechą konnej armii sowieckiej, przypominała dzisiejsze zasłony dymne. Jeden szwadron ckm nie zdążył zająć nakazanych stanowisk ogniowych, kiedy wyłoniła się, jak gdyby z pod ziemi wyrosła, duża kolumna kawalerii sowieckiej z kierunku lasu leżącego na południe od drogi Cześniki – Niewiarków. Przeszedłem z pułkiem do szarży, rozwijając tempo pod osłoną celnego ognia c.k.m. dowodzonych przez por. W. Kunachowicza. Nieco później w osobistym pojedynku pokonał on dowódcę kawaleryjskiej brygady sowieckiej, przy którym znaleziono rozkazy operacyjne i szkice sytuacyjne dużej doniosłości. Ważne te dokumenty zostały odesłane przez 2 Pułk Szwoleżerów do Brygady. Sprawiły one, że dowódca dywizji mógł łatwiej powziąć dalszą decyzję mając doskonale wyjaśnioną sytuację.
        Odrzuciliśmy nieprzyjaciela i zdawało się, że po tym krwawym boju będziemy mogli iść naprzód po nakazanej osi marszu. Wysłałem meldunki o sytuacji wytworzonej na odcinku pułku, ale poprosiłem dowództwo o zaangażowanie większych sił. Tymczasem nie wolno mi było spuszczać z oka obowiązku utrzymania w swym ręku dominującego nad terenem wzgórza 255, jako trampoliny, mającej ułatwić następny skok, który miał na celu odcięcie nieprzyjacielowi dogodnej drogi odwrotu Cześniki- Niewiarków. Nadzieje nasze rozpłynęły się, kiedy nieprzyjaciel jął wprowadzać w bój oraz to potężniejsze masy, wobec których nie udało się utrzymać zajętej uprzednio podstawy wyjściowej. Z poważnymi stratami w zabitych i rannych, pod silnym naporem nieprzyjaciela, opuszczał pułk dogodne poprzednie stanowisko, zrywając się raz po raz do nowej szarzy, aż udało się mi zatrzymać na wysokości połudn. Chutorów, przy drodze Śniatycka Wola – Nowa Wolica. Około godzony 10-tej – dotąd na próżno wyczekiwane posiłki nadeszły. W pięknie rozwiniętym szyku podążał do szarży dzielny 9-ty Pułk Ułanów.
        We fragmentach wspomnień płk. Dembińskiego wiernie oddany jest moment, kiedy wreszcie skoordynowana akcja dwóch oddziałów przechyliła szalę na naszą korzyść. Pisze on: „ Zdecydowane uderzenie zorganizowanych zwartych oddziałów w bezwład walki wręcz przechylił od razu szanse na naszą korzyść.” Wszystkie walczące własne oddziały przyłączyły się do uderzenia 9-go Pułku Ułanów, które wyprowadziło nas na wzgórza na południe od miejscowości Cześniki”.
        Nie znam przyczyny opóźnienia czynnego wystąpienia innych oddziałów brygady. W każdym razie zasługą jest 2-go Pułku Szwoleżerów, że wytrwał i umożliwił innym oddziałom uderzyć w „bezwład walki wręcz” i przechylić od razu szansę na naszą stronę. Ciężar tej niesamowitej walki kawaleryjskiej, w której pułk stracił najszlachetniejszy kwiat swego żołnierza, spoczywał przez kilka godzin na jego barkach. Pułk 2 Szwoleżerów był tym, który zmuszał nieprzyjaciela swoją aktywnością zaczepną do ciągłego rozwijania się, zmęczenia koni i ludzi, dezorganizując go. Konna armia Budionnego zaangażowała większość swoich sił, bój stawał się zacięty i bezwzględny. Pułk stracił najlepszych celowniczych w szwadronie ckm, przy tym kilku świetnych bojowych oficerów: poruczników Miłaszewskiego, Strzałkowskiego, i jednego z najdzielniejszych nie odżałowanej pamięci Tadeusz Różańskiego.
        Przegląd Kawaleryjski Rok XI 1943 Nr 12 (110) Warszawa grudzień 1934
       
2 Pułk Szwoleżerów defiluje w Pucku w 1934 r. przed gen. Orlicz-Dreszerem


Włodzimierz Majdewicz
        DWADZIEŚCIA LAT POMNIKA-OBELISKU W RADOŚCI 1997-2017
       


Dwadzieścia lat temu w sobotę 12.04.1997 roku przed budynkiem Szkoły Podstawowej nr 204 im.19 Pułku Ułanów Wołyńskich na ul. Bajkowej w Warszawie – Radości dokonano uroczystego odsłonięcia tablicy upamiętniającej 80-rocznicę utworzenia Polskiego Szwadronu Szturmowego pod dowództwem por./mjr. Feliksa Jaworskiego.


Fragment rocznicowych dekoracji w budynku szkoły.


        Uroczystość rozpoczęła msza święta w miejscowym kościele. Przy tablicy pamiątkowej 19 Pułku Ułanów, wewnątrz kościoła wartę honorowa zaciągnęli żołnierze z Kompanii Reprezentacyjnej Dowództwa Garnizonu Warszawskiego. Oprócz sztandaru naszego pułku w uroczystościach uczestniczyło osiem pocztów sztandarowych. Grała orkiestra z Lubochni. Homilię poświęconą postaci legendarnego mjr. Feliksa Jaworskiego i początkom historii pułku wygłosił ks. prał. Mirosław Mikulski nowy proboszcz parafii w Radości, znany w całym kraju działacz sportowy.
        Druga część uroczystości odbyła sią na placu przed budynkiem Szkoły od czterech lat noszącej imię 19 Pułku Ułanów Wołyńskich. Kulminacyjnym punktem uroczystości było odsłonięcie i poświęcenie pomnika. Pomnik ten to okazały głaz na niewielkim sztucznym wzniesieniu z metalową piękną tablicą.
        Na tablicy obok stylizowanego orła umieszczono słowa Adama Asnyka „A WY WINNIŚCIE IM CZEŚĆ”dalej dominujący napis „ŻOŁNIERZOM 19 PUŁKU UŁANOW WOLYŃSKICH”. Stanęły sztandary, orkiestra, wojsko, dzieci, rodzice, nauczyciele. Przybyli przedstawiciele władz terenowych. Historię z przed 80-lat przypomniał w obszernym wystąpieniu rtm. Włodzimierz Bernard. Ostatni w kraju oficer 19 Pułku Ułanów Wołyńskich wystąpił w mundurze z odznaczeniami przy szabli podobnie jak przy okazji innych patriotycznych uroczystości.


Odsłonięcia pomnika dokonał rtm. Włodzimierz Bernard w towarzystwie burmistrza Dariusza Godlewskiego i dyrektora Szkoły Henryka Potapowicza. Fot. Włodzimierz Majdewicz


        Gdy orkiestra z Lubochni odegrała przewidziane i uzgodnione z organizatorami utwory rozległ się okrzyk „Zagrajcie 1-szą Brygadę!”. Zagrali. Ta pieśń rzadko jeszcze grana po raz pierwszy zabrzmiała w tym miejscu. To robiło wrażenie. Okrzyk wzniósł Antoni Fedorowicz, wice prezes naszego Stowarzyszenia, który przybył w szarej maciejówce i mundurowej kurtce legionowej na czele podobnie umundurowanej grupy Strzelców Kurkowych „Lechity” z Otwocka. Druga część uroczystości odbyła się murach Szkoły. W spektaklu słowno-muzycznym młodzierz pięknie śpiewała pieśni legionowe i piosenki ułańskie. Ściany udekorowano biało – granatowymi proporcami 19 Pułku Ułanów. Wspomniana świetna orkiestra dęta z Lubochni złożona z 24 muzyków zaprezentowała koncert pieśni patriotycznych. Po bogatej części artystycznej zaproszono wszystkich na poczęstunek. W uroczystości przybyła z Krakowa pani Hanna Ofrecht siostrzenica mjr. Feliksa Jaworskiego i córka mjr. Zenona Sierżyckiego. Obecni byli również państwo Hanna i Andrzej Różyccy potomkowie patronów pułku generałów Karola i Edmunda Różyckich.


Rtm. Włodzimierz Bernard przemawia przed odsłonięciem pomnika. Fot. Włodzimierz Majdewicz.

W głębi po lewej w szarym mundurze strzeleckim Antoni Fedorowicz.Fot. Włodzimierz Majdewicz

Ks. prał. Mirosław Mikulski odmawia modlitwę przed pomnikiem.Fot. Włodzimierz Majdewicz

Uroczysty moment poświęcenia pomnika. Fot. Włodzimierz Majdewicz

Grupa członków Stowarzyszenia Rodzina 19 Pułku Ulanów Wołyńskich po odsłonięciu pomnika. Fot. Włodzimierz Majdewicz Relacja z tej pięknej uroczystości znalazła się na łamach Ułana Wołyńskiego Nr 9/VI/1997. Odnotowano tam następujące słowa: ”Uroczystość pozostanie w pamięci uczestników na długo. Ważne jest to, że pomnik ten stanął przed Szkołą noszącą imię 19 Pułku Ułanów Wołyńskich. Najważniejsze jednak ,że na mapie zaistniał i pozostanie kolejny punkt gdzie znajduje się - trwała pamiątka która przypominać będzie o walecznym 19 Pułku Ułanów oraz jego twórcy i dowódcy majorze Feliksie Jaworskim.”

Fot. Włodzimierz Majdewicz Radość 12.04.1997 r. Pamiątkowe zdjęcie wykonane przy nowym pomniku.
Stoją od lewej Stefan Sarna, Bogusław Mędrzycki, Andrzej Korgol, Irena Bernard, Hanna Ofrecht, Włodzimierz Majdewicz, Stefan Przywóski, Marzena Włodarczyk.

        Osoby zainteresowane historią i tradycją polskiej kawalerii
a szczególnie słynnym 19 Pułkiem Ułanów Wołyńskich
z Ostroga nad Horyniem pod adresem www.ulan-wolynski.org.pl
znajdą najnowsze i archiwalne materiały z „UŁANA WOŁYŃSKIEGO”
Piszemy o walkach 19 Pułku Ułanów Wołyńskich w 1939 roku.
Przypominany walki ochotniczych formacji konnych legendarnego zagończyka majora Feliksa Jaworskiego.
Przypominamy szwadron 19 Pułku Ułanów odtworzony w 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej
Wspominamy Jazdę Wołyńską w Powstaniach
Listopadowym 1830/1831 roku i Styczniowym 1863/1864 roku.
STOWARZYSZENIE RODZINA 19 PUŁKU UŁANÓW WOŁYŃSKICH
Powołane zostało w dniu 8.10.1994 roku w celu konsolidacji środowiska oficerów, podoficerów i ułanów 19 Pułku Ułanów
oraz ich rodzin i sympatyków Pułku.


Adres i telefon kontaktowy:
STOWARZYSZENIE RODZINA 19 PUŁKU UŁANÓW WOŁYŃSKICH
Prezes: HANNA IRENA ROLA RÓŻYCKA
tel. kontaktowy: 22/604 155 422
kontakt e-mail: office@ulan-wolynski.org.pl
ul. Bajkowa 17/21
04-855 Warszawa
tel. 022-813 66 45, 022 615 73 43
Nr konta bankowego:
BZ WBK 34 1090 2590 0000 0001 2343 9257

powrót na stronę główną